Grać czy nie grać - oto jest pytanie

21:18 05/05/2020
Dni, a raczej godziny, dzielą nas od momentu, kiedy dowiemy się, co z trzecią ligą. Czy rozgrywki zostaną dokończone, czy też przedwcześnie zakończone? Jak do tematu podchodzą najbardziej zainteresowani, czyli kluby? Sprawdziliśmy w grupie czwartej III ligi.

<br />
<b>Notice</b>:  Undefined variable: sql in <b>/smietnik/www/regiowyniki.pl/prod/news.php</b> on line <b>159</b><br />

Obdzwoniliśmy kluby z grupy czwartej, aby zasięgnąć wiedzy u źródła. Zdecydowanie przeważały głosy za kontynuowaniem rozgrywek. Można więc oczekiwać, że prezesi najbardziej zainteresowanych wojewódzkich Związków Piłki Nożnej także będą optować za restartem III ligi.

Na górze tabeli sytuacji jest niezwykle skomplikowana i została opisana przez większość ogólnopolskich portali. Hutnik i Motor uzbierały najwięcej punktów, jednak inaczej patrzą na przepisy decydujące o kolejności w tabeli. Krakowianie uważają, że ważniejszy jest bilans bezpośrednich spotkań (w tym przypadku spotkania), zaś lublinianie stawiają na bilans bramek. Nie trzeba chyba dodawać, że jest on bardziej korzystny dla Motoru…

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Interesów klubów bronią wojewódzkie związki, ale ostateczne zdanie ma należeć do PZPN. Choć też nie do końca, ponieważ prezes Małopolskiego Związku Piłki Nożnej stwierdził, że Hutnik - jeżeli będzie to konieczne - poszuka sprawiedliwości nawet w Sportowym Sądzie Arbitrażowym, który ma siedzibę w Lozannie.

W artykule na portalu sportowefakty.pl zarzucił również swojemu odpowiednikowi w Lubelskim Związku Piłki Nożnej, Zbigniewowi Bartnikowi, że był za tym, aby zakończyć rozgrywki: - To my chcemy grać. Bardzo szanuję Zbyszka za wszystko, co zrobił dla piłki. To bardzo porządny facet, ale podczas spotkania prezesów związków on był za zakończeniem rozgrywek! - wyznał Ryszard Niemiec.

Kluby ze ścisłej czołówki są za graniem. Wyłamała się jedynie Korona II Kielce, która ze spokojem czeka na decyzję związku i do niej się dostosuje. Być może na takie podejście wpływa specyfika rezerw.

Hutnik chciałby grać, ale dostrzega rozmaite problemy, które mogą napotkać kluby przy wznowieniu rozgrywek przerwanych przez pandemię. - Jestem sceptyczny. (…) Bardzo byśmy chcieli. Po to prowadzimy kluby, po to się angażujemy. Wszystkim zależy na tym, byśmy grali i rywalizowali na boisku. Patrząc realnie na sytuację, będzie to jednak bardzo trudne - mówił pesymistycznie nastawiony prezes Hutnika, Artur Trębacz cytowany przez Kurier Lubelski.

Podhale z powodów finansowych woli skupić się na przygotowaniu klubu do nowej rzeczywistości, zaś Wisłoka nie dostrzega sensu gry bez udziału kibiców. Co jednak, jeżeli fani nie wrócą na trybuny też w przyszłym sezonie?

Kluby z dołu tabeli w myśl sportowych ideałów chcą, żeby boisko decydowało o końcowych rozstrzygnięciach. W Chełmiance dominuje przekonanie, że możemy grać, ale wszystko. Sytuacja klubu w tabeli jest trudna i kilka rozegranych meczów może jej nie zmienić.

Wisła Sandomierz nie narzeka na brak problemów. Epidemia koronawirusa tylko je spotęgowała. - Chcemy grać, cieszyć się sportem i pokazać, że w trudnych czasach jest to możliwe bez zachorowań. Może zadać kłam temu, jak groźny jest wirus. Różne głosy do nas docierają. Być może działamy w afekcie, szaleństwie. Nie ma co ukrywać tu chodzi też o dotacje, transze. Ich brak dla niektórych klubów może być to „sportowy koniec świata” - przyznał Rafał Wójcik, opiekun Wisły.

Większość klubów chce grać, ale nie planuje ponosić dodatkowych kosztów. A za straty należałoby uznać obarczenie III-ligowców opłatami za testy na COVID-19. Nie raz i nie dwa usłyszeliśmy: Chcemy grać, ale nie będziemy płacić za testy! To rozsądne podejście, skoro na szczeblu centralnym ich koszt jest pokrywany przez centralę.

- Chodzi o to, żeby skrzywdzić jak najmniej zespołów. Trzeba znaleźć złoty środek - podsumował prezes Jutrzenki Giebułtów, Tadeusz Gątkiewicz.

* grafika przedstawiająca stanowisko klubów w sprawie wznowienia rozgrywek ligowych